|
Pewnego niedzielnego wieczoru pod koniec sierpnia w naszym domu parafialnym, spotkali się Agnieszka, Aleksandra, Maciek i Janek, którzy zostali zaproszeni przez Księdza Proboszcza, by podzielić się swoimi świadectwami i wrażeniami z wyjazdu na Światowe Dni Młodzieży, które w te wakacje odbyły się w Sydney w Australii. Agnieszka wraz z nieobecnym tego dnia Karolem przygotowywali się do wyjazdu pod okiem ks. Janusza Kopczyńskiego w ramach diecezjalnego duszpasterstwa studentów w kościele pw. Nawrócenia Św. Pawła przy ul. Kobielskiej na Pradze Południe. Co miesiąc uczestniczyli w spotkaniach przygotowawczych, które składały się z konferencji, modlitwy, rozważania listu Ojca Świętego a także części organizacyjnej. W pierwszą niedzielę miesiąca były Eucharystie połączone z Adoracją Najświętszego Sakramentu.
Aleksandra, Maciek i Janek przygotowywali się do wyjazdu w ramach formacji Drogi Neokatechumenalnej sektora Warszawa Południe. Cykl przygotowań obejmował spotkania organizacyjne skupione wokół Eucharystii, rozważań Słowa Bożego i modlitwy. Szczególnie ważnym wydarzeniem była uroczysta Liturgia Pokutna wraz z Eucharystią, które odbyły się w wieczór poprzedzający wylot do Australii.
Światowe Dni Młodzieży poprzedziły australijskie Diecezjalne Synody. Agnieszka spędziła pierwszy tydzień w Wellington w Nowej Zelandii a Ola, Maciek i Janek byli w Melbourne. W tym czasie mieszkali w domach u rodzin, uczestniczyli w życiu religijnym lokalnej społeczności, zwiedzali okolicę i poznawali ludzi. Brali też udział w międzynarodowych spotkaniach katechetycznych. 
Dla Agnieszki bardzo silnym przeżyciem było spotkanie z Polakami mieszkającymi w Wellington. Wielu z nich trafiło na Nową Zelandię w czasie drugiej wojny światowej. Byli oni dziećmi polskich zesłańców syberyjskich. To było niesamowite, rozmawiać z tymi ludźmi po polsku, uczestniczyć wraz z nimi w Mszy Świętej, słuchać historii ich życia. Innym ciekawym spotkaniem było spotkanie z rdzenną ludnością Nowej Zelandii – Maorysami nawróconymi na chrześcijaństwo przez francuskich misjonarzy. W pamięci pozostała jej również niedzielna Msza Święta odprawiona w salonie domu ich przewodników po Wyspie Północnej. Agnieszka pamięta wzruszenie gospodarzy, którzy wraz ze swoimi synami gościli nie tylko pielgrzymów, ale i samego Chrystusa obecnego w Eucharystii.
Ola, Maciek i Janek również doznali dużej gościnności ze strony australijskiej Polonii. Gospodarze na czas ich pobytu w Melbourne wzięli urlop po to by móc poświęcić uwagę swoim gościom, wożąc ich na wycieczki a także rozmawiając o wielu zwyczajnych sprawach. Widać było, że mieli dużą uciechę goszcząc młodzież z Polski w swoich domach. W sytuacjach, kiedy spotkania odbywały się w międzynarodowym gronie australijscy gospodarze okazywali gościom wielką wyrozumiałość, mówili po angielsku powoli, powtarzali pytania, cierpliwie wyjaśniali niezrozumiałe zwroty.
Głównym wydarzeniem ich wyjazdu były XXIII Światowe Dni Młodzieży, które 15 lipca rozpoczęły się w Sydney. Mieszkańcy miasta mówili, że od Olimpiady nie widzieli tylu ludzi. Całe miasto było zajęte przez pielgrzymów, to można by porównać wręcz do najazdu, tyle, że najazdu radości, entuzjazmu i chrześcijańskiej miłości.
Tegorocznym Światowym Dniom Młodzieży towarzyszyło hasło: „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami". Pytaniami, na które starali sobie odpowiedzieć uczestnicy dotyczyły Osoby Ducha Świętego: „Kim jest dla nas Duch Święty? Jak odczytujemy Jego działanie w naszym życiu i jak korzystamy z Jego darów?”.
Udział w Światowych Dniach Młodzieży to nie były zwykłe luzackie wakacje. Aby tam dotrzeć musieli znieść wiele trudów i przeciwności. Drugi tydzień, który spędzali w Sydney wymagał od nich rezygnacji z wielu wygód, spali w szkole na podłodze w śpiworach, a na kilkaset osób były zaledwie dwie kabiny prysznicowe i to na zewnątrz budynku. Wszyscy byli zaskoczeni, że w Australii, kiedy zachodzi słońce robi się bardzo chłodno a temperatura spada do 10-17 stopni. Rano budzili się zmarznięci w zawilgoconych śpiworach. Agnieszka się mocno przeziębiła i cały pobyt w Sydney zmagała się ze złym samopoczuciem. Jednak wszyscy zgodnie powiedzieli, że takie niewygody podkreślają charakter pielgrzymowania i nie stanowiły przeszkody by w pełni skorzystać z bogactwa tego czasu.
Dla Oli trudnością nazwaną wręcz krzyżem było to, że nie znali planów na kolejne dni swojego wyjazdu. Odpowiedzialni za organizacje ich grupy mówili, że „chrześcijanin żyje dniem dzisiejszym” a to, co się działo z nimi każdego dnia było dla nich zaświadczeniem, że Pan Bóg się troszczy o nich cały czas. W czasie wyjazdu mieli czas i na zwiedzanie i na dawanie świadectw. Idea była taka, że wyjazd do Sydney jest pielgrzymką dla nich samych, w czasie której mają również dać świadectwo o Bogu. Takie niezwykłe świadectwa zdarzały im się w na miejskim placu, ale również w okolicach centrum handlowego, gdzie poprzez taniec, śpiew zwracali na siebie uwagę innych.
Nie przeszkadzało im to, że ludzie czasem traktowali ich jako „świrów”, śmiejąc się z nich, pokazując z daleka i robiąc im zdjęcia telefonami komórkowymi. To było tylko powierzchowne. Czasem ci sami ludzie, kiedy zaczynali się przysłuchiwać ich modlitwom, piosenkom, przyglądać tańcom dołączali do nich, zaczynali rozmawiać o rzeczach ważnych, poruszali w rozmowach wiele kwestii związanych ze znakami działania i obecności Boga w życiu. 
Pytani o to, co było dla nich najważniejsze powiedzieli, że było wiele takich chwil, wydarzeń, które pokazały im działanie Boga w tym czasie. Dla wszystkich niezwykłym natchnieniem było spotkanie z ludźmi pochodzącymi z różnych krajów, kultur, mówiącymi w różnych językach a jednak mówiącymi tym samym językiem wiary. Światowe Dni Młodzieży to doświadczenie żywego Kościoła. Dają one możliwość słuchania biskupów, którzy mówią do młodzieży prostym językiem w sposób dla wszystkich przystępny i zrozumiały. Biskupów, którzy wraz z młodzieżą radośnie i swobodnie uczestniczą w modlitwach, spotkaniach i śpiewach. Szczególnie utkwiły im słowa Benedykta XVI „Popatrzcie, jakie jest Wasze życie. Co zostawicie przyszłym pokoleniom?”.
Wszyscy podkreślali, jak niesamowite jest doświadczenie, że Pan Bóg poukładał tak wszystkie sprawy, że udało się wyjechać na te Spotkania, które były przecież bardzo daleko od domu, od Polski, od Europy. Czasem wręcz musiał skruszyć ich własne plany po to, aby pokazać im, co jest najważniejsze i najlepsze. To tak jak dotknąć szaty Jezusa ufając, że to dotknięcie obecności Bożej daje uzdrowienie.

Dla osób, które wyjechały na Światowe Dni Młodzieży wraz ze Wspólnotą Neokatechumenalną ogromnie znaczącym było spotkanie z twórcami Drogi: Kiko, Carmen i Ojcem Mario. W czasie tego spotkania padło również pytanie o to, kto z uczestników rozeznaje w sobie powołanie do wyłącznej służby Bogu jako kapłan, lub osoba konsekrowana. Wśród ludzi, którzy w tym momencie wstali byli również uczestnicy ich grupy koledzy, z którymi wspólnie pielgrzymowali na te Spotkania.
Udział w Światowych Dniach Młodzieży jest tak wielkim przeżyciem, że chce się lecieć znowu. Następne Dni odbędą się w Hiszpanii w Madrycie już za trzy lata.
Wysłuchała i spisała Marta :)
|