- Na świecie jest ok. 20 tysięcy wspólnot neokatechumenalnych w 105 krajach.
- W Polsce Droga Neokatechumenalna jest obecna od 1975 roku. W 340 parafiach działa ok. tysiąca wspólnot. Najwięcej po drugiej stronie Wisły - w archidiecezji warszawskiej, gdzie jest 140 wspólnot w 34 parafiach.
- Na naszym najbliższym podwórku wspólnoty istnieją m.in. na Bródnie w parafii pw. Marii Magdaleny, św. Włodzimierza, MB Różańcowej.
- W ok. 60 diecezjalnych seminariach misyjnych Redemptoris Mater na pięciu kontynentach studiuje 3000 seminarzystów z Drogi Neokatechumenalnej. Jeden z członków pierwszej wspólnoty z naszej parafii bada swoje powołanie i uczy się w seminarium Redemptoris Mater w Puli w Chorwacji.
Droga Neokatechumenalna jest obecna w naszej parafii od ponad dwunastu lat.
Dużo to czy mało? W skali historii Kościoła to oczywiście śmiesznie mało, ale w skali życia każdego z członków dwóch wspólnot istniejących w naszej parafii jest to jakiś znaczący kawałek czasu.
Skąd ta Droga?
Droga Neokatechumenalna (zwana potocznie, choć nie do końca precyzyjnie, Neokatechumenatem) narodziła się 40 lat temu w dzielnicy Madrytu, która cieszyła się wówczas - i słusznie - reputacją gorszą niż nasze Szmulki. Tam właśnie, do slumsów zamieszkałych przez pijaków, złodziei i prostytutki, przeporwadził się młody, dobrze zapowiadający się malarz Kiko Arguello. Mieszkał z nimi, dzieląc ich ubóstwo, modląc się i czytając Pismo święte. Gdy niektórzy z nich stopniowo nabrali zaufania do nietypowego sąsiada, zaczęli przychodzić do niego, słuchać, a w końcu wspólnie się modlić. Tak właśnie, choć do końca trudno to po ludzku zrozumieć, powstała pierwsza wspónota.
Po jakimś czasie ówczesny arcybiskup Madrytu dostrzegł zdumiewające zmiany, jakie zachodziły w członkach wspólnoty. Porzucali oni dawny tryb życia, podejmowali pracę, odradzały się rodziny... Dzięki akceptacji i poparciu arcybiskupa podobne wspólnoty mogły powstać (zawsze tylko i wyłącznie za zgodą proboszca) najpierw w innych parafiach hiszpańskiej stolicy, w kolejnych miastach, a potem stopniowo w innych krajach, w tym także w Polsce.
Jak biegnie?
Wydawać by się mogło, że doświadczenie hiszpańskich wyrzutków społeczeństwa sprzed 40 lat ma się nijak do życia współczesnych mieszkańców Zacisza. A jednak... Chrystus powiedział: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, co się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników". (Mk 2, 17) Nikt z uczestników Drogi nie uważa się z pewnością za sprawiedliwego. Lekarza potrzebujemy wszyscy.
Aby móc skutecznie leczyć, każdy lekarz ma pewne wypróbowane środki. Na Drodze Neokatechumenalnej jest to - niezmiennie od samego początku - Słowo Boże, Liturgia i wspólnota. Każda wspólnota rodzi się w wyniku katechez głoszonych w parafii przez ekipę katechistów (zawsze za zgodą proboszcza). We wspólnocie co tydzień sprawowana jest Liturgia Słowa i Eucharystia, a mniej więcej co miesiąc wyjeżdżamy na całodzienną konwiwencję (czyli rodzaj dnia modlitwy i skupienia) poza parafię.
Czym jest?
Ważnym wydarzeniem dla całej Drogi Neokatechumenalnej stało się zatwierdzenie 2002 roku jej statutu. Był to owoc kilkuletniej pracy Papieskiej rady ds. Świecki i czterech watykańskich kongregacji - Doktryny Wiary, Kultu Bożego, Duchowieństwa i Wychowania Katolickiego. Statut uwzględnia nietypowy charakter Neokatechumenatu, który nie jest ani ruchem, ani stowarzyszeniem, ani samodzielną instytucją kościelną i określa go słowami, jakich użył w 1990 roku Ojciec Święty Jan Paweł II: "itinerarium [czyli, z łaciny - po prostu droga] formacji katolickiej ważne dla współczesnego społeczeństwa i dla naszych czasów".
Droga Neokatechumenalna została uznana za proces pochrzcielnej formacji chrześcijańskiej, który jest oddany w służbę pracy duszpasterskiej w diecezjach. Zgodnie ze statutem, nad Drogą czuwać ma ekipa założycieli (m.in. Kiko Arguello) w porozumieniu z biskupami diecezjalnymi i Papieską Radą ds. Świeckich. Statut opisuje m.in. sposób powstawania wspólnot, omawia główne treści głoszonych katechez, relacje z biskupami, proboszczami i prezbiterami.
Jak to zwykle się dzieje w przypadku nowych zjawisk w Kościele, dokument zatwierdzono "ad experimentum" (tytułem eksperymentu) na okres pięciu lat, co pozwoli na przyjrzenie się działaniu statutu w praktyce i dokonanie ewentualnych korekt.
(ww)













